Wielu przedsiębiorcom restrukturyzacja kojarzy się z finansowym wyrokiem. Tymczasem rzeczywistość zaczyna wyglądać inaczej. Wraz z rosnącą liczbą firm, które wybierają postępowanie restrukturyzacyjne, coraz częściej pojawiają się próby pozyskania kapitału. I co istotne, nie zawsze kończą się one porażką. Co zrobić, aby firma w restrukturyzacji miała szansę na kredyt?
Statystyki nie pozostawiają wątpliwości. Jeszcze w 2022 roku liczba otwieranych postępowań restrukturyzacyjnych wynosiła 2379, po czym nastąpił ich dynamiczny przyrost. W 2023 r. odnotowano 4244 rozpoczęte restrukturyzacje, zaś w 2024 r. było ich już 4565. Prognozy wskazują, że 2025 rok zamknie się liczbą około 5000 restrukturyzacji.
– Liczby te będą coraz większe, bo polskie prawo przewiduje różne formy postępowań restrukturyzacyjnych, w tym postępowanie o zatwierdzeniu układu, które zyskały znaczną popularność, a są prowadzone w dużej mierze poza sądem. – tłumaczy Adam Pasternak z kancelarii Lege Restrukturyzacje. – Restrukturyzacja to już trend gospodarczy i instytucje finansowe powinny na ten trend reagować. – dodaje.
Kiedy szanse są większe?
Z punktu widzenia instytucji finansowej firma w restrukturyzacji oznacza oczywiście podwyższone ryzyko. Bank nie ocenia wyłącznie bieżących wyników finansowych, ale przede wszystkim to, czy przedsiębiorstwo panuje nad sytuacją i czy proces naprawczy ma realne szanse powodzenia. Sama decyzja o restrukturyzacji nie przekreśla możliwości kredytowania, ale diametralnie zmienia zasady gry.
– Jeżeli firma jest już na etapie wykonywania zatwierdzonego z wierzycielami układu, to teoretycznie może dostać kredyt. Ale będzie to trudne. Zwłaszcza na początku wykonywania układu firma będzie miała słabą ocenę w BIK. – tłumaczy Konrad Latoch z kancelarii Lege Restrukturyzacje. – A jeżeli firma jest przed wykonaniem układu, to szanse na finansowanie są niemal zerowe. Nikt na tym etapie nie wie, co dalej z takim przedsiębiorstwem. Na przykład, czy będzie zgoda wierzycieli na kredyt bankowy? – dodaje.
Z czym i jak do banku?
Ubiegając się o kredyt warto wyjaśnić sytuację firmy i przedstawić plan restrukturyzacyjny, który został sporządzony przez doradcę restrukturyzacyjnego. Na podstawie tego dokumentu bank może ocenić wstępnie realność wykonania przyszłego układu, a także oszacować, czy firma ma szanse na dalsze kontynuowanie swojej działalności i uzyskiwanie dochodów.
Co ważne, plan restrukturyzacyjny nie może być zbiorem deklaracji ani życzeniowych prognoz. Bank oczekuje liczb: realnych założeń sprzedażowych, konkretnych oszczędności kosztowych i prognoz przepływów pieniężnych. Kluczowe jest pokazanie, że kredyt ma wspierać proces naprawczy, a nie jedynie odsuwać w czasie problemy z płynnością. Jednym z najczęstszych powodów odmowy finansowania są rozbieżności między dokumentami składanymi do sądu a materiałami przekazywanymi bankowi. Inna struktura zadłużenia, różne prognozy czy niespójne założenia natychmiast podważają wiarygodność firmy.
– Banki w takiej sytuacji oczekują pełnej informacji o zadłużeniu – wobec ZUS-u, urzędu skarbowego czy leasingodawców. Ukrywanie części zobowiązań praktycznie zawsze kończy się odmową. Firmy, które otwarcie pokazują skalę problemów i sposób ich rozwiązania, są postrzegane jako bardziej wiarygodne niż te, które próbują „wygładzić” rzeczywistość. – wyjaśnia Adam Pasternak.
Według eksperta, szanse na kredyt wzrosną znacząco, jeśli firma potrafi wykazać pierwsze efekty procesu naprawczego. Chodzi głównie o stabilizację sprzedaży, obniżenie kosztów stałych, poprawę płynności czy utrzymanie kluczowych kontrahentów.
Bank oczekuje zabezpieczeń
W restrukturyzacji banki oczekują silniejszych zabezpieczeń niż standardowo. W takiej sytuacji warto i trzeba zabezpieczyć kredyt rzeczowo. Preferowane są aktywa, które nie są kluczowe dla bieżącej działalności, np. nieruchomości, maszyny czy cesje wierzytelności. Im lepiej zabezpieczony kredyt, tym większa gotowość banku do podjęcia ryzyka. A ryzyko jest duże.
Restrukturyzacja teoretycznie nie zamyka drogi do kredytu bankowego. Wymaga jednak od przedsiębiorcy pełnej transparentności, dobrego planu i profesjonalnego przygotowania. Banki są skłonne rozmawiać z firmami, które pokazują, że panują nad procesem naprawczym i wiedzą, po co sięgają po finansowanie.
– Klasycznym błędem przedsiębiorców jest rozpoczęcie rozmów z bankiem zbyt późno. Firmy, które wchodzą w restrukturyzację odpowiednio wcześnie, zanim utracą zdolność operacyjną, mają znacznie większe szanse na finansowanie. Dla banku liczy się bowiem nie tylko skala problemów, ale moment, w którym firma decyduje się je rozwiązać. – przekonuje Konrad Latoch.
Autor/Redaktor publikacji





