Polski przemysł złapał oddech, ale wciąż idzie pod wiatr

Ostatnie dwa lata były dla polskiego przemysłu okresem trudnych decyzji. Liczba upadłości w przemyśle systematycznie rosła, a jeszcze szybciej przybywało postępowań restrukturyzacyjnych. W 2025 roku polski przemysł znajduje się w fazie umiarkowanej stabilizacji.

Dane za pierwsze miesiące tego roku pokazują, że sektor wciąż rośnie, ale tempo tego wzrostu jest ograniczone. Wygląda, że nasz przemysł złapał oddech po trudnych latach, ale wciąż musi iść pod wiatr.mówi Konrad Latoch z kancelarii Lege Restrukturyzacje.

Konrad Latoch z kancelarii Lege Restrukturyzacje

Z danych GUS wynika, że w pierwszym półroczu produkcja sprzedana była o ok. 1,4 proc. wyższa niż rok wcześniej. To wynik lepszy niż w wielu krajach strefy euro, ale jednak poniżej oczekiwań. Widać też wyraźną sezonowość – kwiecień i maj przyniosły wzrosty, podczas gdy w czerwcu zanotowano już symboliczny spadek.

Trzeba pamiętać, że polski przemysł w dużym stopniu zależy od zamówień z zagranicy. Słabsza koniunktura w Niemczech, a zwłaszcza trudności w europejskiej motoryzacji, przekładają się bezpośrednio na sytuację w Polsce. Mniej zamówień na komponenty czy baterie do aut elektrycznych oznacza, że zakłady produkcyjne w kraju pracują poniżej swoich możliwości.

O ile w latach 2022–2024 głównym problemem były rosnące koszty energii i surowców, o tyle dziś coraz częściej słychać o problemach kadrowych. – Firmy zgłaszają niedobór pracowników o odpowiednich kwalifikacjach, a rotacja wśród zatrudnionych rośnie. To realne zagrożenie, bo bez specjalistów od automatyzacji, robotyki czy nowych technologii trudno myśleć o przyspieszeniu transformacji przemysłu.tłumaczy Konrad Latoch z kancelarii Lege Restrukturyzacje.

Nie oznacza to jednak, że perspektywy są wyłącznie pesymistyczne. Polska od lat utrzymuje pozycję jednego z liderów rynku nieruchomości przemysłowych w Europie, przyciągając inwestorów szukających miejsca na nowe zakłady i centra logistyczne. W drugiej połowie 2025 roku branża może dodatkowo skorzystać z większego napływu funduszy unijnych, w tym środków na transformację energetyczną i cyfrową. To szansa na modernizację i wzmocnienie pozycji konkurencyjnej w dłuższej perspektywie.

Generalnie polski przemysł stoi dziś na rozdrożu. Z jednej strony musi zmierzyć się z trudnym otoczeniem – niższym popytem zagranicznym, presją kosztową i wymaganiami regulacyjnymi. Z drugiej strony przed sektorem otwierają się możliwości związane z zieloną transformacją, cyfryzacją i inwestycjami wspieranymi przez UE. Wiele zależy od tego, jak szybko i skutecznie firmy dostosują się do nowych realiów.wyjaśnia Konrad Latoch.

W krótkim horyzoncie czasowym, najbliższy rok, można spodziewać się umiarkowanego wzrostu w polskim przemyśle, choć z dużymi wahaniami. Długoterminowo jednak to, czy nasz sektor przemysłowy wykorzysta szansę na awans w globalnej gospodarce, będzie zależeć od odwagi w inwestycjach i zdolności do budowania nowoczesnego przemysłu.