Siedem sygnałów, że kontrahent ma problem

Kontrahent rzadko przestaje płacić bez ostrzeżenia. Zwykle wcześniej opóźnia przelewy, prosi o dłuższe terminy i unika konkretnych odpowiedzi w sprawie zaległych faktur. – To właśnie na tym etapie warto zadać sobie pytanie, czy chwilowy problem z płynnością nie przerodzi się w poważniejszy kryzys. – mówią eksperci z kancelarii Lege Restrukturyzacje.

Dane z 2026 roku pokazują, że problemy finansowe firm często można dostrzec na długo przed rozpoczęciem formalnej restrukturyzacji. Już rok wcześniej w Krajowym Rejestrze Długów widniało 29 proc. przedsiębiorstw, które później zdecydowały się na takie postępowanie. W chwili jego otwarcia odsetek ten wzrastał do około 45 proc.

Siedem sygnałów, że kontrahent ma problem

Kontrahent zaczyna płacić coraz później

Kilka dni opóźnienia może zdarzyć się każdemu. Znacznie bardziej niepokojąca jest zmiana, która zaczyna się utrwalać. Dotychczas kontrahent płacił regularnie, a teraz przelewy pojawiają się tydzień czy dwa po terminie. Z czasem opóźnienia stają się wyraźnie dłuższe. Trzeba przypominać o fakturach, a odpowiedzi dotyczące terminu zapłaty są coraz mniej konkretne.

Szczególnie warto zwrócić uwagę na sytuację, w której podobne problemy dotyczą już nie jednej, ale kilku kolejnych faktur. Nie musi to od razu oznaczać niewypłacalności. Może jednak wskazywać, że firma zaczyna mieć kłopot z bieżącą płynnością i trudniej jest jej regulować zobowiązania na czas. tłumaczy Konrad Latoch z kancelarii Lege Restrukturyzacje.

Pojawiają się prośby o przesunięcie płatności

„Czy możemy zapłacić za dwa tygodnie?”, „Czy możemy podzielić tę fakturę na dwie części?”, „Czy da się wydłużyć termin z 30 do 60 dni?”. Takie prośby same w sobie nie są czymś niezwykłym. W biznesie zdarzają się okresowe problemy z płynnością. Ważne jest jednak, jak często zaczynają się pojawiać.

Jeżeli kontrahent przez lata regulował zobowiązania zgodnie z terminem, a teraz przy kolejnych fakturach negocjuje dodatkowe dni albo proponuje płatności częściowe, warto sprawdzić, czy nie jest to początek większego problemu.

Jeszcze większą ostrożność powinny budzić sytuacje, w których kontrahent uzależnia zapłatę od własnych wpływów.

Zmienia się sposób składania zamówień

Problemy z płynnością mogą być widoczne nie tylko w przelewach. Warto zwrócić uwagę również na zachowanie kontrahenta przy nowych zamówieniach. Firma, która wcześniej planowała zakupy z wyprzedzeniem, zaczyna zamawiać mniejsze partie. Odkłada decyzje. Rezygnuje z części produktów lub usług. Mocniej negocjuje terminy płatności. Możliwa jest też sytuacja odwrotna: kontrahent składa duże zamówienie, ale jednocześnie oczekuje znacznie dłuższego kredytu kupieckiego niż wcześniej.

Przeczytaj także:  Jak chronić urządzenie pracujące na Androidzie?

Takie zmiany mogą mieć oczywiście wiele przyczyn. Jeżeli jednak pojawiają się razem z opóźnieniami w płatnościach, powinny skłonić do większej ostrożności.

Coraz trudniej uzyskać jasną informację o płatności

Kondycję kontrahenta można czasem ocenić po tym, jak zmienia się komunikacja. W dobrze funkcjonującej firmie zwykle wiadomo, kto odpowiada za płatności i kiedy faktura zostanie uregulowana. Przy problemach finansowych odpowiedzi często stają się mniej konkretne.

„Księgowość to sprawdza”, „Czekamy na akceptację”, „Przelew powinien wyjść w przyszłym tygodniu”, „Proszę zadzwonić za kilka dni”.

Problemem nie jest taka pojedyncza odpowiedź, ale sytuacja, w której przez kilka tygodni nie można ustalić konkretnego terminu zapłaty, a kolejne osoby przekazują sprzeczne informacje. – mówi Konrad Latoch.

Dostawcy zaczynają zmieniać warunki współpracy

Pogorszenie kondycji firmy często zauważają również inni uczestnicy rynku. Dostawcy mogą skracać terminy płatności, ograniczać kredyt kupiecki albo przechodzić na przedpłaty. Bank może nie zgodzić się na zwiększenie finansowania. Ubezpieczyciel należności może zmniejszyć limit przyznany danemu przedsiębiorstwu. Nie zawsze będziemy mieli dostęp do wszystkich tych informacji. Część sygnałów może jednak pojawiać się w codziennych rozmowach z firmami z tej samej branży.

Jeżeli kilku dostawców zaczyna jednocześnie ostrożniej podchodzić do tego samego przedsiębiorstwa, warto sprawdzić, z czego to wynika.

Niepokojące informacje w rejestrach

Nie wszystkie sygnały trzeba wychwytywać podczas rozmów z kontrahentem. Część można sprawdzić samodzielnie. Przy większej ekspozycji finansowej warto regularnie obserwować informacje dostępne w rejestrach gospodarczych oraz oficjalnych źródłach dotyczących przedsiębiorstwa. Znaczenie mogą mieć m.in. narastające zaległości, postępowania egzekucyjne, zmiany dotyczące zabezpieczeń, częste roszady w organach spółki czy informacje o rozpoczęciu postępowania restrukturyzacyjnego.

Pojedynczy wpis nie musi przesądzać o kondycji przedsiębiorstwa. Jeżeli jednak liczba negatywnych informacji rośnie, a jednocześnie pogarsza się terminowość płatności, trudno już traktować te zdarzenia jako przypadkowe. – przekonuje Konrad Latoch.

Firma zaczyna działać w trybie „na już”

Ostatni sygnał jest mniej oczywisty, ale często można go dostrzec podczas codziennej współpracy. Decyzje, które wcześniej były planowane z wyprzedzeniem, nagle podejmowane są w ostatniej chwili. Zamówienia stają się chaotyczne. Firma częściej zmienia ustalenia, odkłada projekty albo rezygnuje z wydatków, które jeszcze niedawno były dla niej normalne. Coraz więcej rozmów dotyczy terminów płatności, rabatów, zaliczek i możliwości przesunięcia zobowiązań.

Przeczytaj także:  Nowa nawigacja dla motocyklistów od TomTom'a

Żaden z tych sygnałów osobno nie oznacza jeszcze, że przedsiębiorstwo za chwilę rozpocznie restrukturyzację. Jeżeli jednak występują razem z rosnącymi opóźnieniami i problemami z komunikacją, ryzyko jest już znacznie większe.

Można ograniczyć ryzyko

Spóźniona faktura, słabszy miesiąc czy prośba o wydłużenie terminu płatności nie są jeszcze dowodem poważnych problemów. Najważniejsza jest zmiana zachowania kontrahenta i powtarzalność tych samych sytuacji. Jeżeli terminy płatności są coraz dłuższe, pojawiają się kolejne prośby o odroczenie zobowiązań, firma ogranicza zamówienia, a uzyskanie konkretnej informacji o przelewie jest trudniejsza, warto dokładniej przyjrzeć się jej sytuacji.

Nie oznacza to, że trzeba natychmiast kończyć współpracę. Można jednak ograniczyć ryzyko: zmniejszyć limit kupiecki, skrócić terminy płatności, zastosować zaliczkę lub przedpłatę, dodatkowo zabezpieczyć należności albo częściej sprawdzać kondycję finansową odbiorcy.wyjaśnia Konrad Latoch z kancelarii Lege Restrukturyzacje.

W pierwszej połowie 2026 roku firmy, które rozpoczęły restrukturyzację i figurowały w KRD, miały łącznie 157 mln zł zaległości. Było to około 24 proc. więcej niż rok wcześniej, mimo że liczba takich przedsiębiorstw praktycznie się nie zmieniła.